Pracuję w kinie | CO SĄDZĘ O FILMIE "KLER"?

   Pracuję w kinie już od około pięciu miesięcy. Sporo ludzi wpuściłam na sporą ilość seansów. Ale takich cyrków jak z Klerem jeszcze nie było. Kolejki do kas biletowych nie miały końca, tak samo było zresztą przy barze i przy samych bramkach. Zdecydowanie przy bramkach. Klienci czekali - jedni spokojnie i bardzo kulturalnie, inni niecierpliwiąc się i narzekając. Sale były wypełnione po brzegi i tylko nieliczne fotele trafiały się puste. 

źródło
    Właśnie to uderzyło mnie jako pierwsze. Ilość chętnych, którzy chcieli zobaczyć ten film. Nie zgadzało się to z moim przekonaniem, że przecież większość Polaków to ludzie wierzący  (jak podaje Gość Niedzielny, co dziesiąty Polak ocenia swoją wiarę, jako głęboką, a 90% określa się mianem katolików).  W takim razie, który Polak chciałby oglądnąć film, gdzie Kościół, i ludzie do niego należący, przedstawiony jest jako zwykła instytucja z - można by rzec - zwykłymi ludźmi? Czyżby jednak głos zabrała Konstytucja, stanowiąca o tym, że Polska jest państwem świeckim? A może ludzie szukali pożywki do dyskusji? Byli spragnieni skandalu i kontrowersji? 

| OPINIE WIDZÓW |


    Zdania były tak podzielone, że chcąc stworzyć z tego wiarygodną statystkę (która statystyka jest wiarygodna?), musiałabym pewnie  mówić o dwóch równych połowach. Jednak mało kto wypowiadał się o Klerze w sposób całkowicie negatywny. Jako pracownik kina pozostaję w stałym kontakcie z klientem i chcąc nie chcąc, zdarzy mi się usłyszeć fragment rozmowy, strzępek komentarza lub ognistą opinię na dany temat. Padały zdania o treści: Myślałam, że będzie lepszy ale też padały zdania Myślałam, że będzie gorszy. Jeszcze inna pani stwierdziła, że był majstersztykiem i będzie o nim mówić na swoich uczelnianych zajęciach, jako idealny przykład do opisania spektrum emocji. 
    Zaskoczyła mnie również ilość osób w zaawansowanym i dojrzałym wieku. Motyw babuni z beretem i drewnianym krzyżem w dłoni zniknął z mojej głowy bezpowrotnie, kiedy zobaczyłam dziesiątki, setki emerytów wkraczających z zapałem na salę kinową. Nikt nie narzekał. Ci ludzie wchodzili z pozytywnym nastawieniem, a wychodzili wypowiadając dwa słowa: bardzo dobry film. Czyżby lewacy? 

| MOJA OPINIA |


    Jeszcze przed premierą powzięłam zamiar, że obejrzę ten film. Usiadłam wygodnie w fotelu i razem z innymi oglądnęłam calusieńką całość. 
Po powrocie do domu poczytałam co nieco o samym procesie produkcji Kleru, o zamyśle reżysera - Wojciecha Smarzowskiego.

     Założyłem sobie, że chcę zrobić film o ludziach, którzy różnią się tym, że mają sutanny ~ Wojciech Smarzowski, reżyser
    I to właśnie podobało mi się w Klerze najbardziej. Uważam, że Smarzowski zrealizował swój zamiar w stu procentach. Właśnie tak są przedstawieni bohaterzy tego filmu - księża, ale przede wszystkim ludzie. Ludzie, którzy noszą sutannę. 
Wiem, że niektórzy odebrali tę produkcję jako nagonkę na Kościół, jako próbę obrzydzenia ludziom wiary i próbę zniechęcenia do podążania za tą instytucją. I faktycznie, jeśli już na samym początku wejdzie się na salę kinową z takim przekonaniem, to właśnie to się w filmie zobaczy. Nie oszukujmy się. Często widzimy to co chcemy widzieć. Tak jest łatwiej i przyjemniej. Przecież sama Krystyna Pawłowicz na swoim twitterze skomentowała co sądzi o wyróżnieniu, jakie zdobył Kler na Festiwalu Filmowym w Gdyni:

Wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje,że publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej ojczyzny. Festiwal w Gdyni jest miejscem dla okazywania pogardy i nienawiści dla polskiej tożsamości,Polski i Polaków. ~Krystyna Pawłowicz

    Zastanawiam się, czy pani poseł w ogóle obejrzała ten film. Tak czy owak, mocna wypowiedź, nie uważacie? Słowa takie jak tożsamość, choroba, nienawiść, ojczyzna, swej (a nie swojej), pogarda... wszystkie są bardzo podniosłe co sprawia wrażenie, że kobita mówi za WSZYSTKICH POLAKÓW, GŁOSEM JEDYNYM, SPRAWIEDLIWYM I GROMKIM, UKAZUJĄC NIESKALANĄ I CZYSTĄ PRAWDĘ O POLAKACH JAK I WROGACH NARODU. 
Widzicie? Też tak umiem. Tylko trzeba odróżnić, co jest mądrym i wartościowym przekazem, a co po prostu zwykłym krzykiem pełnym goryczy i nienawiści, ubranym w politykę i pozorną "prawdę objawioną". Prosty zabieg, ale wielu ludzi niestety się na to nabiera. 

Zboczyłam z tematu.

| A CO SĄDZĄ KSIĘŻA? | 

  
    Tak jak wśród zwykłych ludzi, tak i u tytułowego kleru opinie są podzielone. Wczoraj oglądnęłam wywiad z jakimś księdzem na antenie Tv Trwam - chciałam się przekonać, czy moje przypuszczenia co do tej stacji telewizyjnej okażą się prawdziwe. Utkwiło mi w pamięci konkretne zdanie - udzielający wywiadu ksiądz stwierdził, że Kler nie zawiera w sobie żadnej sztuki i tym samym jej ujmuje. Ujmuje sztuce. Możliwe, że miałam przed sobą nie tylko kapłana, ale także absolwenta kulturoznawstwa, sztukoznawsta czy innego znawstwa - niewykluczone. Jednak osobiście się z jego opinią nie zgadzam. Kler, jak każdy inny wytwór człowieka udostępniony publiczności jest elementem czegoś pięknego. Pokazał coś, co nikomu w Polsce jeszcze nie udało się pokazać tak dosadnie i w tak artystyczny sposób - że księża, to przede wszystkim ludzie. Osoby w sutannach, po święceniach, ale przede wszystkim - ludzie. Tacy jak my wszyscy. Z tymi samymi myślami, zachowaniami i z taką samą naturą. Niektórzy, mam wrażenie, że myślą, iż czerń sutanny w jakiś sposób, cudownie wybiela takie osoby. Nie. Moim zdaniem absolutnie nie.
Dla mnie właśnie to jest sztuka - zrobienie czegoś, co skłoni ludzi do przemyśleń, którzy przez chwilę zastanowią się  nad tym, co proponuje im dzieło.
    Jeszcze inny ksiądz mówił tak:

„Kler” Wojciecha Smarzowskiego to film skrajnie jednowymiarowy, mnóstwo w nim stereotypów rodem z marnego portalu internetowego, antyklerykalnych uprzedzeń, zasłyszanych dowcipów – pisze ks. Andrzej Luter w swej recenzji opublikowanej na portalu „Więzi”. źródło

Zwróciłam w tej wypowiedzi uwagę na słowo stereotypy. Czy to naprawdę są stereotypy? Czy może ziarenka prawdy, które niewyjaśnione, urosły do rangi legendy, a zaraz potem przekształcono je w stereotyp? Bo to słowo negatywne, źle się kojarzące?
Zdaję sobie sprawę z tego, że film jest mocno przerysowany, że przecież nie można wszystkich brać na jedno kopyto i po filmie stwierdzić, że każdy ksiądz jest pedofilem albo rekinem biznesu, który w kółko robi jakieś przekręty. Tak jak satyra ma uwydatnić konkretną przywarę i wyśmiać ją w sposób sprytny i inteligentny, tak myślę, że po części to samo robi Kler. Reżyser stworzył swego rodzaju satyrę - wkładając w usta bohaterów dwuznaczne słowa, z których można było się pośmiać, ale nad którymi można się też było zastanowić. No i oczywiście dramat. Świetny dramat. Film nie był jednowymiarowy. Dobro splatało się ze złem i niesprawiedliwością. To również mi się podobało. Że Smarzowski nie pokazał tylko jednej strony medalu. Oprócz ludzi nieuczciwych, w filmie znaleźli się też tacy, którzy z tą nieuczciwością pragnęli walczyć, pomimo, iż grali w tej samej drużynie.

A potem, w fali kościelnego hejtu na Smarzowskiego i jego film, zobaczyłam na YouTube tego oto pana i moje serce zmieniło się w rozmiękłą, pełną zachwytu papkę.


    Uwielbiam takich ludzi. Którzy należąc lub utożsamiając się z konkretną grupą społeczną, mimo wszystko starają się mieć otwarty umysł. Którzy nie wyznają zasady krytykuj wszystko, co jest ci obce, ale starają się ZROZUMIEĆ to czego nie znają, POZNAĆ bliżej, WYSŁUCHAĆ i może nawet ZAAKCEPTOWAĆ.

A Wy co sądzicie o filmie Kler? Byliście już? A może dopiero się wybieracie? 

 | DO NASTĘPNEGO |




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz